Brygada Kryzys: „Cosmopolis” [1992, recenzja płyty]

recenzje płyt
Brygada_Kryzys_-_Cosmopolis

„Brygada Kryzys” [1982]

Dziesięć lat oczekiwania na drugi i ostatni zarazem pełnoprawny album Brygady Kryzys przynosi zupę z muchami, z czego zupa jest dość smaczna, natomiast ilość much – kompletnie nie do przyjęcia. Rachunek proszę.

Historia zna niewiele udanych pozycji zawierających więcej niż dziesięć utworów. Od lat upieram się, że przedawkowanie liczby tracków prowadzi do konsekwencji tragicznych, w czym celował swego czasu na solowych płytach Kazik Staszewski, upychając w nich bezrefleksyjnie każdy stęk i jęk wydane z siebie w studiu nagraniowym. Lipiński i Brylewski Kazika w tej konkurencji wprawdzie nie prześcigają, ale na własne życzenie kastrują album z potencjału legendarności, która – w odróżnieniu od słynnego debiutu – była w zasięgu. Trudno mieć bowiem wątpliwości, że dzieją się na „Cosmopolis” rzeczy doborowe: psychodeliczny „Subway Train”, nawołujący poprzez dekady świetnego „Travelling Stranger” z czarnych lat, romantyczno-hipisowski hymn „To co czujesz” czy – nareszcie! – błyskotliwe, punkowe blitzkriegi pokroju „Żondzi Xionc” czy „Wojny”, w których słychać i brygadę, i kryzys, a środowiskowe nawijki o Babilonie i mentalnej niewoli grzmią tak, jak należy.

Cóż jednak z tego, skoro na każdą zacność przypada półtorej nijakości? Repertuar bezpłciowych dubów wzbogaciła bowiem Brygada o niespotykane dotychczas etno-parchy („I Need U”, „What To Do To Be True”) i psycho-gnioty („Water”, „Cosmopolis”), dorzucając do nich dźwiękowy styropian („Jazz Brigade”, „Take My Dub”, „Back Train”). Szkoda. Żegna się ze studiem nagraniowym Brygada Kryzys w stylu nonszalanckim, marnując, pomimo niesamowitego rozwoju na przestrzeni lat, potężny potencjał materiału i zawodząc na wyłączny skutek grzechów własnych. Nota: F+

KAPTACJA:  ★★☆☆☆☆
PALETA:  ★★★★★
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★★★☆☆
LIRYKA:  ★★★☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ★★★☆☆☆
(suma: 21/36)

Lista utworów:
1. Subway Train   ★★★★★☆
2. Too Much  ★★★★★☆
3. Żondzi xionc  ★★★★★★
4. Nie daj się  ★★☆☆☆☆
5. I Need U  ★★☆☆☆☆
6. Ty i tylko Ty  ★★★★★☆
7. To co czujesz  ★★★★☆☆
8. What To Do To Be True  ★★★☆☆☆
9. Water  ★★★☆☆☆
10. F.U.C.K.  ★★★★☆☆
11. Naokoło wieży  ★★★☆☆☆
12. Wojna  ★★★★☆☆
13. Age of Iron  ★★★☆☆☆
14. Jazz Brigade  ★★☆☆☆☆
15. Cosmopolis  ★★★☆☆☆
16. Take My Hand  ★★★☆☆☆
17. Take My Dub  ☆☆☆☆
18. Ten drugi dub  ★★★★☆☆
19. Back Train  ☆☆☆☆☆
(średnia: 3.3/6)

Płyta: rok 1992 – 1 miejsce
Zespół: nieklasyfikowany

Powiązane płyty: Brygada Kryzys: „Brygada Kryzys” [1982]
Powiązane inne: 10 najlepszych numerów Brygady Kryzys

Brygada Kryzys: „Cosmopolis”
Rok: 1992
Wytwórnia: Kamiling
Personel: Tomek Lipiński (gitara, wokal, instrumenty perkusyjne, słowa), Robert Brylewski (muzyka, gitara, wokal, klawisze, instrumenty perkusyjne, cytra), Irek Wereński (muzyka, gitara basowa), Piotr Żyżelewicz (muzyka, perkusja), Włodzimierz Kiniorski (saksofon), Aleksander Korecki (saksofon), Vivian Cuarcoo (wokal), Bob Dylan (słowa)

2 uwagi do wpisu “Brygada Kryzys: „Cosmopolis” [1992, recenzja płyty]

  1. tropemniepodleglej's awatar

    A u mnie „żondzi” Wojna! Pierwszy raz zobaczyłem i usłyszałem ten utwór na antenie na poły pirackiej telewizji NTW (późniejsza Polonia1) w często powtarzającym się secie teledysków między „Warszawą” T.Love, „Ausgebombt” Sodomu, „I hate you better” Suicidal Tendencies, czy „Bohemian Rhapsody” wiadomo kogo, a „Into Great Wide Open” Toma P. Zacne towarzystwo 😉
    Środkowa część „Wojny” to dla mnie punkowa trawestacja zeppelinowskiego „Whole Lotta Love”.
    Na początku lat 2000 miałem okazję być na kameralnym koncercie minimalistycznej „Brygady Kryzys” w klubie „Indeks” przy UW. Dwóch frontmanów-brygadierów grało na gitarach i śpiewało siermiężnie swoje szlagiery 🙂 Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Berserk etnograf's awatar

      „Wojna” OK. Z tym LZ to bym się nie zapędzał, ale niewątpliwie koncepcja jest bardzo pokrewna i fajnie siedzi w numerze.
      Koncert w Indeksie pamiętam 🙂 Miałem na nim być, ale coś mi wypadło, zapomniałem albo zapiłem i potem bardzo żałowałem, bo na tamten moment Brygada to była dla mnie załoga kluczowa.

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz