
Piętnasty album Lady Pank przyniósł „Z dachu” – jeden z najdziwaczniejszych liryków w przepastnym dorobku zespołu. Janusz Panasewicz kreśli w nim sugestywną wizję symbolicznego odsunięcia się na bok od galopującej cywilizacji w celu osiągnięcia wewnętrznej harmonii. Symbolicznym marginesem oddechu jest dach budynku. Słuchamy:
Zbudzony w środku nocy, choć za oknem dzień
Układasz w głowie wszystko, chyba to był sen
Pomijając zalatujący liceum ogólnokształcącym koncept „nocy w środku dnia”, można założyć, że „zbudzonym” można zostać przede wszystkim ze snu. Skąd więc ta wątpliwość, to „chyba”? Nie wiadomo.
Wchodziłeś po drabinie na samiutki dach
Nie ma w tobie strachu, co za widok z dachu
Moment rześkości i oprzytomnienia prowadzi więc na symboliczny dach. Podmiot liryczny nie czuje strachu związanego z przebywaniem na dużej wysokości, bowiem przeważa piękno rozciągającego się poniżej świata przedstawionego. Warto więc było się obudzić, warto było zaryzykować.
W kieszeniach ręce trzymasz i rozglądasz się
Po prawej helikopter coś od ciebie chce
Trudno powiedzieć czego – poprawną formą jest bowiem w tym przypadku dopełniacz, panie Panasewicz – miałby „chcieć” będący elementem scenografii helikopter. Zawracać głowę? Pytać o godzinę? Łatwo odnieść wrażenie, jakby zamierzał bohater ten natrętny, dwusilnikowy pojazd powietrzny o wadze bliskiej tony przepędzić machnięciem ręki lub uśmiercić packą na wiropłaty.
Do przodu parę kroków i spoglądasz w dół
Drzewa są zielone, miasta wyludnione
Na dachu, nie licząc naturalnie brzęczącego nad uchem helikoptera, panuje idylla. Rozpościera się ona również na okolicę, gdzie wprawdzie drzewa prawdopodobnie zielone były zawsze, ale miasta wyludnione – już niekoniecznie. Jednym słowem: zasłużone wakacje.
Z dachu dla jaj oglądam kraj
Najlepiej gdy przychodzi maj
Chuj z tym majem; czemu „dla jaj”? W jakim celu morduje Panasewicz własną niewyszukaną metaforę? Albo wychodzę na symboliczny dach dla odzyskania równowagi i schronienia przed zgiełkiem, albo „dla jaj”. W przeciwieństwie do Panasewicza nigdy nie wypoczywałem „dla jaj” i być może z tej przyczyny koncepcja ta jawi mi się absurdalną.
Wesoły bądź, na dachu siądź
Całkiem bez jaj, piękny to kraj
Podstępny wokalista Lady Pank schwytał nas więc w jajową klamrę na przestrzeni ledwie czterech wersów. Koncepcja spoważnienia w finale i pochwały miedzy nadwiślańskiej ma sens, ale w dalszym ciągu nie wyjaśnia, czemu cały proces miałby rozpocząć się żartobliwie. Można naturalnie za pomocą aktów niepoważnych dojść do jak najbardziej poważnych wniosków; pozwolę sobie jednak na zuchwałe przypuszczenie, że w omawianym procesie twórczym chodziło o coś znacznie bardziej przyziemnego – przykładowo o rym dla „maj”.
I pomyśl sobie jakby pięknie mogło być
Gdybyś na dachu bez obciachu zechciał żyć
Jak nie jaja, to obciach. Wychwala Panasewicz niepoważny akt spędzania życia na symbolicznym dachu, a więc uboczu, bombardując nieustannie słuchacza deprecjonującymi cały koncept przymiotnikami.
Cóż warta polityka i na giełdzie krach
Nie ma we mnie strachu, będę żył na dachu
W wielkim finale podmiot liryczny pozbywa się więc resztek związanego z przebywaniem na wysokości strachu i postanawia pozostać poza zasięgiem stresu, ponad miastem, w prywatnej oazie świętego spokoju. Po dwóch zwrotkach i trzech refrenach wewnętrznych oddaje się autor prostemu życiu, odrzucając miejski pęd. Refleksja zacna; pozostaje żałować, że nie zrealizował do dziś Panasewicz własnych postulatów, czego efektem są trzy kolejne albumy Lady Pank.
Triumfuje więc umęczona jednostka nad cywilizacją, jajami, obciachem i helikopterem jednocześnie. Piękny ten kraj, piękne bezludne miasta i zielone drzewa. Szkoda, że płyta zdecydowanie mniej piękna.
Zespół: dekada 1981-1990 – 1 miejsce, dekada 1991-2000 – 1 miejsce, dekada 2001-2010 – 1 miejsce, klasyfikacja generalna – 2 miejsce
Powiązane płyty: Lady Pank: “Lady Pank” [1983], Lady Pank: „Ohyda” [1984], Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc” [1986], Lady Pank: “LP3 – nigdy za wiele rokendrola” [1986], Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc cz. 2” [1988], Lady Pank: “Tacy sami” [1988], Lady Pank: “Zawsze tam, gdzie ty” [1990], Lady Pank: “Na, na” [1994], Lady Pank: “Międzyzdroje” [1996], Lady Pank: „Zimowe graffiti” [1996], Lady Pank: “Łowcy głów” [1998], Lady Pank: “Nasza reputacja” [2000], Lady Pank: “Teraz” [2004], Lady Pank: “Strach się bać” [2007], Lady Pank: “Maraton” [2011], Lady Pank: “Miłość i władza” [2016], Lady Pank: “Zimowe graffiti 2” [2017], Lady Pank: „LP40” [2021]
Powiązane inne: Lady Pank: “Minus Zero” [1985, recenzja singla], Lady Pank: “Oglądamy film” [1988, recenzja singla], Lady Pank: “Zamki na piasku” [1997, recenzja singla], Lady Pank: “Mniej niż zero” [2018, recenzja singla], 20 najlepszych numerów Lady Pank, 10 najgorszych numerów Lady Pank
Lady Pank: „Z dachu”
Płyta: „Maraton” [2018]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Janusz Panasewicz
