
10. „Otul mnie”
Płyta: “Zimowe graffiti” [1996]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Janusz Panasewicz
W rozświetlonym choinką studiu telewizyjnym siedzący na podłodze Panasewicz tłumaczy dziecku powagę najpotężniejszego z wyzwań, jakim jest życie. Borysewicz molestuje kamerę nieruchomym, wampirzym wzrokiem, uspokajająco plumka syntetyczny bas. Niewątpliwym highlightem klipu jest jednak reakcja kurczowo wczepionego w pluszowego misia chłopca na panasewiczowskie: „Daj mi dłoń”, a konkretnie – totalne przerażenie.
9. „Nie mów mi teraz dobranoc”
Płyta: “Zimowe graffiti” [1996]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Janusz Panasewicz
Druga i niestety nie ostatnia dziś wizyta na „Zimowym graffiti”, na której to płycie działy się dwadzieścia dwa lata temu rzeczy straszne. Cyniczna, bełkotliwa parapoezja rozkwita na tle dźwiękowego smogu w „nocny płaszcz nieba” i „guziki gwiazd”, aby następnie powędrować w entuzjastycznie przez Lady Pank odwiedzanym kierunku nostalgii ludowej. Rozpalmy ognisko ze snów, nie trzeba już słów.
8. „Nigdy za wiele rokendrola”
Płyta: “LP3 – nigdy za wiele rokendrola” [1986]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Andrzej Mogielnicki
Żenujący hymn o niezłomności rokendrola, trwającego na przekór niezliczonym wrogom w najgłębszych zakamarkach sklepów muzycznych. Nie jest on bowiem, tłumaczy Mogielnicki, jak jakaś Coca Cola; jego trzeba po prostu czuć, tak samo jak z „panienką”. Numer wieńczy rechot zadowolonego z siebie, obślizgłego maskulinizmu, a ja wyszukuję w przeglądarce hasło: „zmiana płci”.
7. „Pani moich snów”
Płyta: “Teraz” [2004]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Andrzej Mogielnicki
Andrzej Mogielnicki zaprasza panie na warsztaty z bycia dobrą kobietą swego mężczyzny. W programie między innymi: aksamitna mowa, dawanie partnerowi świętego spokoju, okazywanie miłości i wstęp do trudnych nauk o tym, że mężczyzna nie zawsze jest pomnikiem smoleńskim i zdarzyć mu się może również słabszy dzień. Specjalne dyplomy Pani Jego Snów do odbioru w recepcji budynku Sony BMG.
6. „Wspinaczka (czyli historia pewnej rewolucji)”
Płyta: “Strach się bać” [2007]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Andrzej Mogielnicki
Mogielnicki na trudnym szlaku metaforyczno-politycznym. Poetycka diagnoza polskiej transformacji nadyma się aż po siwe skronie, budząc w efekcie tyle wzruszenia, co odnaleziona po latach reklamówka Baltony.
5. „Nie omijaj mnie”
Płyta: “Zawsze tam, gdzie ty” [1990]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Jacek Skubikowski
Pozostałoby prawdopodobnie „Nie omijaj mnie” tylko jedną z setek tysięcy hadrockowych mizerii końca lat osiemdziesiątych, gdyby nie moment ekstazy poetyckiej Jacka Skubikowskiego, który upstrzył toporną gitarową maź kawalkadą porównań i rozwiązań co najmniej zagadkowych, prym pośród których bez wątpienia wiedzie „biała ściana słów”. „Nie omijaj mnie jak kamień”, woła rozdzierająco Panasewicz, a ja, mimo dekad poświęconych na studiowanie tego tekstu w opuszczonych inkaskich ruinach, wciąż nie ogarniam.
4. „Wolności głos”
Płyta: “Międzyzdroje” [1996]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Janusz Panasewicz
Prawdopodobnie najbardziej nijaki muzycznie utwór, jaki kiedykolwiek udało się kreatywnemu przecież Borysewiczowi wyemitować. Z odsieczą rusza Panasewicz, cesarz nostalgii ludowej, i tradycyjnie „zwariowane gonią dni”, „już od tylu, tylu lat poznajemy życia sens”, „całą noc i cały dzień ktoś na świecie rodzi się” i tak dalej. Sunie „Wolności głos” znikąd, donikąd i po niczym, co w sumie stanowi, jeśli się nad tym zastanowić, pewne osiągnięcie.
3. „Mały rastaman”
Płyta: “Łowcy głów” [1998]
Muzyka i słowa: Andrzej Łabędzki
Gitarzystę Andrzeja Łabędzkiego w trakcie jego siedmioletniego pożycia z zespołem Lady Pank tylko raz dopuszczono za stery kompozytorskie, z jakiegoś powodu dorzucając również literackie. Nie sposób odgadnąć czym koncept „Małego rastamana” tak zachwycił Borysewicza i Panasewicza, aczkolwiek bez wątpienia jest to jedno z największych dziwadeł w historii kapeli. Muzycznie track kultywuje karłowate polskie reggae, pochylające się z grafomańską zadumą nad problematyką jarania zioła, aczkolwiek trudno oprzeć się wrażeniu, że był to – przynajmniej do tego momentu – ostatni chyba kontent, jakiego na płycie Lady Pank należało się spodziewać.
2. „Święta, Święta”
Płyta: “Zimowe graffiti” [1996]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Janusz Panasewicz
W środku miasta wybucha komercyjny wulkan, a po gorącej lawie na deskach z cynizmu spływają Panasewicz i Borysewicz, aby wręczyć zrozpaczonym rodzinom najgorszy świąteczny prezent w historii Rzeczpospolitej Polskiej. Niecna parszywość „Świąt, Świąt”, jak i całego „Zimowego graffiti”, jest wręcz galaktyczna. Rok 1996 na zawsze pozostanie w kalendarzach datą czarną niczym lej po lecie i zimie zniszczonych przez gejzer łotrostwa, obudzony przez Lady Pank dwoma okolicznościowymi albumami. Mam nadzieję, że śpicie, panowie, dobrze.
1. „Na dowód”
Płyta: “Miłość i władza” [2016]
Muzyka: Jan Borysewicz
Słowa: Wojciech Byrski
Przestaje być śmiesznie: zgredzkie wypominki o przelecianych laskach toczone są językiem parszywym i seksistowskim. Z patriarchalnego ping ponga pomiędzy Panasewiczem i Borysewiczem można dowiedzieć się który z nich był „pierwszy i lepszy”, komu jako pierwszemu „się znudziła” oraz kto otrzymał „oryginał dowodu miłości”, a kto taki dopiero „wyrabiał”. „Spuść powietrze, po co złość”, klepie mnie po plecach pojednawczo Panasewicz, „wszystkie kobiety przecież nasze są”. Nie wszystkie, panie artysta, całe szczęście. I nie klep mnie pojednawczo po plecach, bo sobie nie życzę. Ile kosztowała ta zmiana płci?
Zespół: dekada 1981-1990 – 1 miejsce, dekada 1991-2000 – 1 miejsce, dekada 2001-2010 – 1 miejsce, klasyfikacja generalna – 2 miejsce
Powiązane płyty: Lady Pank: “Lady Pank” [1983], Lady Pank: “Ohyda” [1984], Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc” [1986], Lady Pank: “LP3 – nigdy za wiele rokendrola” [1986], Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc cz. 2” [1988], Lady Pank: “Zawsze tam, gdzie ty” [1990], Lady Pank: “Na, na” [1994], Lady Pank: “Międzyzdroje” [1996], Lady Pank: „Zimowe graffiti” [1996], Lady Pank: “Łowcy głów” [1998], Lady Pank: “Nasza reputacja” [2000], Lady Pank: “Teraz” [2004], Lady Pank: “Strach się bać” [2007], Lady Pank: “Maraton” [2011], Lady Pank: “Miłość i władza” [2016], Lady Pank: “Zimowe graffiti 2” [2017], Lady Pank: „LP40” [2021]
Powiązane inne: Lady Pank: “Minus Zero” [1985, recenzja singla], Lady Pank: “Oglądamy film” [1988, recenzja singla], Lady Pank: “Zamki na piasku” [1997, recenzja singla], Lady Pank: “Mniej niż zero” [2018, recenzja singla], Lady Pank: “Z dachu” [2011, Berserk Literat], 20 najlepszych numerów Lady Pank

Szczerze powiedziawszy myśląc o Lady Pank totalnie nie myślę o tych wymienionych piosnkach 🙂 I bardzo dobrze, w sumie o większości z nich totalnie zapomniałem, że istnieją.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
I o to chodzi!
PolubieniePolubienie
To co ten gość tu napisał to jakiś politycznie poprawny bełkot. Zwłaszcza co do piosenki „Na dowód”, która opowiada k relacjach dwóch kumpli. W żaden sposób to nie obraża kobiet. Autor recenzji je ma poczucia humoru.
PolubieniePolubienie
Naturalnie. Kto to widział, żeby „dwóch kumpli” kiedykolwiek obraziło kobietę? Fake news jak stąd do Albanii. Całe szczęście, że był pan łaskaw wychwycić!
PolubieniePolubienie
uuu,obraziłeś dumę polskiej muzyki. Fani pląsajacych w rytm kawałków tej kapeli wyniosą cię na widłach. Inna sprawa, że masz rację. Lady Pank to był dla mnie zawsze komercyjny twór. W dodatku wiele ich kawałków to zrzynki. Ale w Polsce to normalnie jak świętość. Na szczęście nie muszę ich słuchać. Szkoda tylko, że tak wiele innych wartościowych zespołów nie przebiło się, a ci panowie rodem z najciemniejszego PRL.
PolubieniePolubienie
Myślę, że to, że ciekawsze składy się nie przebijają, niekoniecznie jest winą Lady Pank. A co do samego składu – cóż, ewidentnie coś zrobili i robią dobrze. Ja tam nic do nich nie mam, poza tym, że nagrali sporo styropianu. Tak, jak powiedziałeś: nie musisz słuchać, ja też.
Aczkolwiek, były też momenty triumfu. „O dwóch takich, co ukradli Księżyc” pięknie ten ciemny PRL rozświetlało.
PolubieniePolubienie