Lady Pank: „LP 40” [2021, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Zimowe graffiti 2” [2017]

Śmierć, podatki, nowa płyta Lady Pank – oto wyspy przewidywalności w morzu chaosu, jakim jest życie. „LP40” nie przynosi zaskoczeń, ale też nikt poważny tego od weteranów dziad-rocka nie oczekiwał. Umówmy się: ostatnią odważną woltą stylistyczną popełnioną przez Borysewicza była „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”, a więc chwalebne wydarzenie sprzed, bagatela, trzydziestu jeden lat. Jakby na to nie patrzeć, czym by uszu nie zatykać – jest to kawał historii. Rozmaitej, mówiąc delikatnie, ale jednak historii.

Bez wątpienia jest „LP40” produktem przemyślanym: album podąża bowiem znaną z zaskakująco przyzwoitej „Miłości i władzy” ścieżką starczego, bujającego popu, wzbogacając brzmienie klarownymi akcentami ejtisowymi. Dostojnie zdelayowane gitary przemykają atmosferycznie ponad dość gęstymi zrostami sekcji rytmicznej, okazjonalnie wręcz floydując – ze skutkiem raczej gorszym niż lepszym. Koncepcyjnie formuła ta wydaje się – dla tego zespołu, w tym miejscu na osi czasu – jak najbardziej trafiona. Co więc znów poszło nie tak? Otóż: to, co zawsze – mimo poprawnego biznesplanu, z dwunastu numerów bronią się trzy, może cztery. Wychodzi więc na to, że na każdy udany track przypadają średnio trzy nieudane. Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu minionej dekady udało się Borysewiczowi przeskoczyć kompozytorską poprzeczkę – hojnie szacując – zaledwie jakieś dwa, trzy razy, jego kulfoniaste songwriterstwo zaskakiwać nie powinno. Wciąż, podchodząc do sprawy uczciwie i rzetelnie, nie wygląda wcale pod tym względem „LP40” najgorzej: znajdujemy na albumie bowiem tylko jedno kompletne nieporozumienie („Tego nie mogą zabrać nam”), zaś lista numerów akceptowalnych byłaby dłuższa o jedną pozycję, gdyby refren „Najcieplejszej zimy od tysiąca lat” ustał skok i nie zmarnował zgromadzonego przez zwrotkę i prechorusa bardzo sympatycznego kapitału starczego brykania.

Wstydu nie ma. „LP40” to płyta bardzo podobna do starszej o pięć lat „Miłości i władzy” i słusznie kontynuująca jej myśl przewodnią, przesuwającą Lady Pank z półki nie tylko wstydliwego, ale i skazanego na niepowodzenie mizdrzenia się do młodego słuchacza w towarzystwo dojrzalsze, szlachetnie siwiejace, z którym jakby raźniej zapodawać cokolwiek stetryczałego soft groove rocka, od czasu do czasu czyniąc celne uwagi o upływie czasu i powiązanej z tym procesem chujni. Gdyby Borysewicz dojechał songwritersko, mogło być wręcz nieźle, ale ewidentnie nie jest to dla pana Jana na tym etapie kariery priorytet. Po prawdzie – nie dziwię mu się. It is what it is.

Nota: F

KAPTACJA:  ★★☆☆☆☆
PALETA:  ★★★★☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★☆☆
BZIK:  ★★☆☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ★★☆☆☆☆
(suma: 17/36)

Lista utworów:
1. Ameryka  ★★★☆☆
2. Spirala  ★★☆☆☆☆
3. Tego nie mogą zabrać nam  ★☆☆
4. Erazm  ★★★☆☆
5. Zostań ze mną  ★★★☆☆☆
6. Najcieplejsza zima od tysiąca lat  ★★★☆☆☆
7. Wieczny chłopiec  ★★☆☆☆☆
8. Pokuta  ★★☆☆☆☆
9. Karton  ★★★☆☆
10. Drzewa  ★★☆☆

11. Pokolenia  ★★☆☆☆☆
12. Zapomnieć  ★★☆☆☆
(średnia: 2.7/6)

Płyta: dyskografia zespołu – 10 miejsce
Zespół: dekada 1981-1990 – 1 miejsce, dekada 1991-2000 – 1 miejsce, dekada 2001-2010 – 1 miejsce, klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Lady Pank: “Lady Pank” [1983], Lady Pank: “Ohyda” [1984]Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc” [1986], Lady Pank: “LP3 – nigdy za wiele rokendrola” [1986]Lady Pank: “O dwóch takich, co ukradli Księżyc cz. 2” [1988], Lady Pank: “Tacy sami” [1988], Lady Pank: “Zawsze tam, gdzie ty” [1990], Lady Pank: “Na, na” [1994], Lady Pank: “Międzyzdroje” [1996], Lady Pank: “Zimowe graffiti” [1996], Lady Pank: “Łowcy głów” [1998], Lady Pank: “Nasza reputacja” [2000], Lady Pank: “Teraz” [2004], Lady Pank: “Strach się bać” [2007], Lady Pank: “Maraton” [2011], Lady Pank: “Miłość i władza” [2016], Lady Pank: „Zimowe graffiti 2” [2017]
Powiązane inne: Lady Pank: “Minus Zero” [1985, recenzja singla], Lady Pank: “Oglądamy film” [1988, recenzja singla], Lady Pank: “Zamki na piasku” [1997, recenzja singla], Lady Pank: “Mniej niż zero” [2018, recenzja singla], Lady Pank: “Z dachu” [2011, Berserk Literat], 20 najlepszych numerów Lady Pank, 10 najgorszych numerów Lady Pank

Lady Pank: „LP 40”
Rok: 2021
Wytwórnia: Agora
Personel: Janusz Panasewicz (wokal), Jan Borysewicz (muzyka, gitara, wokal, słowa), Krzysztof Kieliszkiewicz (gitara basowa), Kuba Jabłoński (perkusja), Jarosław Baran (klawisze), Wojciech Byrski, Andrzej Mogielnicki, Michał Wiraszko (słowa)

Złe Psy: „Duma” [2017, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Polska” [2017]

Historia chichotem się toczy. Zmieniła się władza i nagle to samo Polskie Radio, które niedawno odrzucało Andrzejowi Nowakowi singlowe „Urodziłem się w Polsce” jako szowinistyczne, dziś wydaje mu płytę – i jest to płyta-kuriozum. Album brzmi bowiem jak milion dolarów, co jest jego atutem tylko z jednej strony; z drugiej bowiem na pierwszy plan – obok bombastycznej, blockbusterowej produkcji – wysuwa się rażące bezguście dyrektora projektu, sprowadzając „Dumę” na to samo dno, na którym drzemią już wraki kiczowatych okrętów Piotra Rubika i zespołu Pectus.

Dostał Nowak złoty róg: nowe, zweryfikowane patriotycznie Polskie Radio niewątpliwie gotowe było spełnić każdy poryw natchnionego artysty, byle tylko wyjść z tego zamieszania z nacjonalizującą na jedno oko superprodukcją, którą można by, niczym cyrkowego siłacza, obwozić latami po festiwalach, rocznicach, memoriałach i wiecach. Mamy więc (o)polską odpowiedź na „The Wall”: jest sekcja dęta, są sample, wokalizy, klawisze i chóry dziecięce. Nieco rozczarowuje brak interaktywnego hologramu rotmistrza PIleckiego, ale głowa do góry – przed nami jeszcze z pewnością kilka reedycji. Stylistycznie jest dość przygodowo; przemierzając „Dumę” natrafimy bowiem to na schadzkę Rogera Watersa z Rammstein („Prawda”), to torturowany pod wierzbą Kult („Wstrzymaj konia”), czasem na slawizowanego przemocą w Berezie Kartuskiej Devina Townsenda („Czarodziejski las”) czy wreszcie pijanego Kukiza („Ułańska siła”). Jakkolwiek na obrzyg indywidualny zasługuje co najmniej dziewięć z dwunastu zaproponowanych utworów, szczyt wszystkiego, wliczając w to żenadę, cudactwo i groteskę, osiągają Złe Psy w „Dumnym z pochodzenia” oraz „Polaku”. Pierwszy ze wspomnianych tracków przeskakuje rekina, sklejając przyjemny, rammsteinowski riff z zastępującymi zwrotki samplami wypowiedzi Stefana Starzyńskiego, Karola Wojtyły, Władysława Andersa i Ignacego Jana Paderewskiego i jest to ujawnienie, które przedryblowuje moją obronę i strzela mi gola między nogami. Przy całym bowiem sloganizmie i banalności, numer jest zaarażowany tak dobrze, że z zawstydzeniem i konsternacją, ale jednak trzącham tym swoim pustym łbem, myśląc sobie, że gdybym zapragnął muzycznie strollować środowiska spod znaku koszulek z żołnierzami wyklętymi i Różańca Do Granic, to nagrałbym to, dokładnie to, a oni, pogując przy wadowickiej kremówce, nigdy nie wiedzieliby co ich trafiło.

„Polak” to już jednak zwykłe, indoktrynacyjne draństwo: instaluje bowiem Nowak „Wyznanie wiary polskiego dziecka” Władysława Bełzy w zbiorze ckliwych scenek z życia okupowanego dworku szlacheckiego, w którym dziecko recytuje przed płaczącymi ze wzruszania rodzicami patriotyczne wiersze, staje na baczność i pozdrawia spoglądających na z bożej chmurki dziadów. „Dziękuję ci, tato i mamo / (…) że tu się uczyłem za młodu historii narodu / Za Polskę, za naród, za naszą ojczyznę!”. Gdyby był Nowak przedszkolarzem, trzylatki pod jego opieką prawdopodobnie rekonstruowałyby na placu zabaw Powstanie Styczniowe, uczyły się rachunków na mogiłach Orląt Lwowskich i ćwiczyły się w obsłudze pistoletu maszynowego „Mors”, a sama placówka nosiłaby nazwę: „U Misia Martyrologa”. W podobnym duchu utrzymane są przaśne „Ułańska siła” i „Rozkwitały pąki białych róż”, w których szkodliwość ustępuje jednak miejsca wspomnianemu na wstępie kompletnemu bezguściu: aranż damskich wokali nie tylko tutaj, ale na całym albumie jest bowiem tak festyniarski, że równie dobrze mógłby zostać nakreślony przez dyrektora hurtowni chabaniny, a nie muzyka z czterdziestoletnim doświadczeniem studyjnym. Obrazu nowakowego blockbustera dopełniają dwa kompletnie nieuzasadnione covery samego siebie (tak!), hojnie lukrowana ballada o przezwyciężającej grób miłości oraz dwa stosunkowo mało zawstydzające wypełniacze, z których jeden, o zgrozo, wylądował na singlu. Tyle – koniec supeprodukcji. Ziemia się nie zatrzęsła, Wilno nadal nie jest polskie, a babcia nie ma wąsów.

„Duma” jest jak ciupaga z Gubałówki, jak statek w butelce z Łeby: to mieniąca się w słońcu kolorami tandeta, wykarmiona niskimi pobudkami i żerująca na niewyszukanych gustach okładanych tępą propagandą mas. Patrząc na to w pod tym kątem – faktycznie jest to bardzo polska płyta, aczkolwiek niekoniecznie w przewidziany przez autora sposób. Nota: F

KAPTACJA:  ★★★
PALETA:  ★★★
WIARYGODNOŚĆ:  ★★☆☆
BZIK:  ☆☆
LIRYKA:  ☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 16/36)

Lista utworów:
1. Prawda  ☆☆☆
2. Dumny z pochodzenia 
★★★☆☆
3. Wstrzymaj konia 
4. Czarodziejski las  ★
★★★☆☆☆
5. Polak (potęga istnienia)  ☆☆☆
6. Miłości moc  ☆☆☆
7. Ułańska siła – od Rosyji jadę  ★★☆☆☆
8. Rozkwitały pąki białych róż  ☆☆

9. Wiara i moc  ☆☆☆
10. Urodziłem się w Polsce  ☆☆
11. Dzieci miasta ★★☆☆
12. Gwiazda  ☆☆
(średnia: 2.1/6)

Płyta: nieklasyfikowana (ukazała się po roku 2010)
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska”, TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004] Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Duma”
Rok: 2017
Wytwórnia: Polskie Radio
Personel: Andrzej Nowak (muzyka, słowa, wokal, gitara, bas), Jacek Kasprzyk (muzyka, wokal, gitara), Krzysztof Imiołczyk (klawisze), Wojtek Pilichowski (bas), Paweł Nafus (bas), Michał Bereźnicki (perkusja), Karo Glazer (słowa, wokal), Denys Ostrovnoi (saksofon), Erwin Żebro (trąbka), Marcin Respondek (puzon), Grzegorz Ksepko (gitara), Paweł Mąciwoda (bas), Mieczysław Kazar-Słobódzki (muzyka), Karolina Muszkiet (wokal), Władysław Bełza, Kazimierz Wroczyński, Sławomir Krasiński (słowa), Chór Publicznej Szkoły Podstawowej nr 11 imienia Orląt Lwowskich w Opolu

Złe Psy: „Polska” [2012, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Forever” [2002] | „Duma” [2017]

Równą dekadę po zaskakująco udanym „Forever” Andrzej Nowak nie tyle obniża loty, co raczej wraca do znanego z nagrań TSA starego, niezbyt dobrego siebie. Można z „Polski” odcedzić zapewne około trzech, trzech i pół sztuki dobrego pomysłu, natychmiast zresztą w ten lub inny sposób – songwritersko lub tekstowo – spartolonego.

Ciągnie się za albumem legenda o odrzuceniu przez Polskie Radio Opole singlowego „Urodziłem się w Polsce” jako szowinistycznego i niemedialnego. Na miejscu dyrektora programowego opolskiej rozgłośni użyłbym wprawdzie innych sformułowań, chociażby: „infantylny”, „cielęcy” lub „głupiutki”, ale co do meritum – trudno się nie zgodzić. „Ojciec Polak, matka Polka / Polskie miasto, polska łąka / (…) Ale jeszcze my żyjemy / Wszystkim wkoło pokażemy”. Obnaża Nowak swoje patriotyczne sztubactwo w sposób tak oczywisty, że w zasadzie ciężko coś na ten temat napisać. Znęcanie się nad liryką do tego stopnia nędzną i jednocześnie bezbronną przypomina zrzucanie bomby wodorowej na kanarka; pozwolę sobie zatem zakończyć ten wątek spostrzeżeniem, że do pewnego stopnia można wspomnianych rymów częstochowskich żałować, ponieważ muzycznie refren utworu nie jest zły: buja i energetyzuje fajną, bojową harmonią. Wystarczyło napisać coś o zwierzątkach, miłości, nadziei i by siadło, ale nie. Wojowanie, rycerze i żołnierze. OK. Co osobliwe, pomimo sugestywnie łopoczącej, biało-czerwonej okładki jest „Urodziłem się w Polsce” jedynym na płycie utworem o pokrewnej tematyce. Nie oznacza to, że można odetchnąć z ulgą: uleciał bowiem gdzieś znany z „Forever” łachmaniarski, żulerski mistycyzm Nowaka, robiąc miejsce domorosłemu, antywojennemu pierdololo. „Zabili ci matkę, zabili ci syna / Wyrżnęli ci wioskę, zginęła rodzina / Ci sami, co byli tam w zeszłym tygodniu / Sąsiedzi zza miedzy, a dziś palą ogniem”. Gdzieś po kątach „Polski” kryją się zastraszone niedobitki wakacyjnego feelingu, w przeszłości stanowiącego o nieoczywistej miodności debiutu Złych Psów, dziś skopane i zastraszone przez drących ryje podwórkowych historyków. Kiedy jednak przebijają się na pierwszy plan, nie tylko nie jest lepiej, ale wręcz – co szokujące – jeszcze gorzej. „Przeszedłem ciebie z punktu A do B / Słodki labirynt, miła, nie mów „nie” / Znalazłem wymarzony, wypieszczony, wysłodzony / Twój punkt G”. Pieśń ta, jak donoszą patokronikarze z Szydłowca, do dziś podobno intonowana jest na gimnazjalnych najebkach pod nasypem kolejowym.

Muzycznie dryfuje „Polska” w stronę ciężkiego, riffowego bluesa, regularnie obozując pośród archipelagu gitarowego onanizmu. W przeciwieństwie bowiem do oddychającego, dynamicznego „Forever”, gitara na nowym albumie Złych Psów nie zamyka się ani na chwilę, nurkując ochoczo w niekończące się solówki. Mimo tego uwarunkowania, przegrywa Nowak na własnym boisku korespondencyjną walkę o rząd dusz wyznawców Tadeusza Nalepy z Maleńczukiem, którego wersja „Oni zaraz przyjdą tu” ze starszej o siedem lat płyty Homo Twist bije złopsią na głowę. Pozytywnie zaskakuje akustyczny cover „Deszczu z jednej łzy”, jednego z najsłabszych numerów debiutu, znacznie bardziej zjadliwego w odświeżonej wersji – i to naprawdę wszystko. Gnuśność, sztampa, ugór. Bardzo zła płyta. Zero punktów dla zawodnika z szabelką. Nota: F

KAPTACJA: 
PALETA:  ★★★☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★☆☆
LIRYKA:  ☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 15/36)

Lista utworów:
1. Urodziłem się w Polsce  ☆☆☆
2. Ogień, woda, diabeł  ☆☆
3. Jodyna 
4. Leć ze mną  ★★☆☆☆
5. Klucz  ☆☆☆
6. Kiedy ona mnie zobaczy  ★★☆☆
7. Już jadę  ★★☆☆☆
8. Po drugiej stronie  ☆☆

9. Dobosz  ☆☆☆
10. Deszcz z jednej łzy  ★★
11. Oni zaraz przyjdą tu ★★☆☆
12. Graj, Andrzej, graj  ☆☆
(średnia: 2.0/6)

Płyta: nieklasyfikowana (ukazała się po roku 2010)
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Duma” [2017], TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Polska”
Rok: 2012
Wytwórnia: RDS Music
Personel: Andrzej Nowak (wokal, gitara), Jacek Kasprzyk (wokal, gitara), Paweł Mąciwoda (bas), Paweł Nafus (bas), Michał Bereźnicki (perkusja), Tadeusz Nalepa (muzyka), Bogdan Loebl (słowa)

Złe Psy: „Forever” [2002, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Polska” [2012]

Wiedząc, jak parszywe jest wszystko, co wiąże się z TSA, oraz znając kilka trącących działkowym nacjonalizmem cytatów z Andrzeja Nowaka, oczekiwałem po „Forever” nie tyle na coś złego, co kompletnej katastrofy, abominacji, po zapoznaniu się z którą przez miesiąc płukać będę uszy wegańskim capuccino. Z ogromnym zaskoczeniem spieszę zameldować, że debiut Złych Psów – pomimo faktu, że trochę wegańskiego capuccino jednak się przyda – to materiał nie tylko solidny, ale również wyrazisty, z własną tożsamością i humorem (tak!), którego natura jest jednak niezwykle niestabilna i nieco odpustowa.

Od pierwszego utworu, którego warstwę liryczną wypełnia niemal w całości szczekanie, nie sposób nie zauważyć, że pomimo wyjścia z pokrewnych TSA bluesowo-rockerskich bloków startowych, propozycja Złych Psów wymierzona jest w zupełnie inną stratosferę odbiorczą: bardziej poczciwą, grillową i nieco pijacką. Niespodziewanie wypełnia Nowak „Forever” pogodnym, wakacyjnym niemal hard rockiem, bezczelnie sadowiącym się pomiędzy Deep Purple i Big Day. Jakby tego było mało, materiał w zadowalającej mierze po prostu broni się muzycznie: numery oddychają, bujają i puszczają oko. Nie ma się naturalnie co zapędzać – takie „Deszcz z jednej łzy” czy „Czemu ludzie się kochają” brzmią jak napisane na kiblu, ale nawet w tych momentach unika „Forever” jakiegoś skrajnego wstydu: ot, słabe numery i tyle. Doszło do tego, że na wysokości dziesiątego utworu moja myśl jęła ulatywać w stronę „Światowida”, zupełnie zapomnianej dziś płyty trójmiejskiego zespołu Ego z 1997 roku, męczonej przeze mnie swego czasu z dużym oddaniem. Nowak śpiewa niewymuszenie, naturalnie, niczym umuzykalniony wujek, co jest nie tylko przyjemną odmianą po pięciu albumach zjełczałego skrzeku Piekarczyka, ale również perfekcyjnym dla campingowo – hard rockowej esetyki typem ekspresji: chrapliwe mruczanda lidera sprzęgają z wakacyjnymi riffami niczym kiełbasa z ogniskiem. Nie sposób nie zauważyć jednak, że jest paszcza Nowaka bronią obosieczną, z jednej strony nadającą projektowi stylu i charakteru, ale z drugiej skazującą „Forever” na ryzykowne balansowanie na cienkiej linie oddzielającej charyzmę od kompletnej żenady. Ma bowiem lider Złych Psów nawyk kreślenia chłopsko-weselnych opowieści o życiu, sporadycznie ciażących w kierunku zwykłej, pijackiej gadki. „Pieniądz robi pieniądz, dziad holuje dziada / Ciało zżera ciało, zdrada, znowu zdrada”; „Idę tak ulicą Księżycową, idę sobie tak / I wiem, co masz pod spódnicą, no i wiem, że tak”; „Patrzę, a on tak na ciebie patrzy / Więc wyrwałem chwasta, niech się chlasta!”; „Wracam do domu kolejny raz / Widzę rodzinę – dupa i kwas”. Idź, wujku i nie pij więcej. Potrafi Nowak w mgnieniu oka przeobrażazić się z charyzmatycznego teścia w obleśnego żula-mistyka, deklamującego wiersze o dupach pod sklepem wielobranżowym.

Globalnie należy ocenić debiut kwartetu jako pozytywne zaskoczenie i album kompozytorsko przewyższający każdą z propozycji matczynego TSA. Ze Złymi Psami jest jak na odpuście w Szydłowcu: może być wieśniacko – i jest – ale nie nudno, a przecież o ile z nudów można umrzeć, to odrobina bezguścia jeszcze nikogo nie zabiła. Skrzywiła mi „Forever” kilkukrotnie z niesmakiem ryj, ale zdarzało jej się również ten sam ryj rozjaśnić. Trybuny milkną, hipsterzy płaczą; Złe Psy, na przekór eskpertom i bukmacherom, wygrywają mecz. Nota: D

KAPTACJA:  ★★★
PALETA:  ★★★☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★★☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆

+ ODWAGA ☆☆
(suma: 22/36)

Lista utworów:
1. Zły pies  ★★☆☆☆
2. Podałbym ci, ale…  ☆☆☆
3. Daj i nie uciekaj 
4. Deszcz z jednej łzy  ★★☆☆☆
5. Dziad  ☆☆
6. Księżycowa  ★★★★☆☆
7. Ciesz się, kobieto  ★★☆☆☆
8. Szampan  ☆☆☆

9. Czemu ludzie się kochają  ☆☆☆☆
10. Motocykl 
11. Krew się leje  ★★
12. Pitbull  ☆☆
13. Blue Grass  ☆☆
(średnia: 3.0/6)

Płyta: Berserk Top 50 – 9 miejsce, rok 2002 – 1 miejsce, pięciolecie 2001-2005 – 2 miejsce, dekada 2001-2010 – 2 miejsce
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Forever”
Rok: 2002
Wytwórnia: Metal Mind
Personel: Andrzej Nowak (muzyka, słowa, wokal, gitara), Rafał Rogulski (gitara), Filip Guntzel (bas), Dariusz Świechowski (perkusja)

Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006, recenzja płyty]

recenzje płyt


Mając w pamięci i żołądku świeżo przetrawioną dyskografię TSA, nie spodziewałem się po solowym albumie wieloletniego basisty tej formacji absolutnie niczego dobrego. Miałem, naturalnie, rację, ale na pasztet tej kategorii wagowej gotowy nie byłem.

Zaprosił Niekrasz do kapeli kumpli z Torunia i wyszła płyta, hm, kumpli z Torunia. Okładka „Stało się… Czas na prawdę!” w zasadzie perfekcyjnie oddaje zawartość albumu: oto czterdzieści minut topornego blues rocka, którego wiekopomne partie brzmią jak dogrywane po pracy w hurtowni pierników. Stycznych z TSA jest więcej: wokal Janiszewskiego nie jest wprawdzie tak irytujący jak Piekarczyka, ale i tak powoduje zgrzytanie zwieraczy – aż do utworu numer dziewięć, w którym ujawnia się śpiewaczo Niekrasz we własnej osobie; wtedy zwieracze rezygnują. Na osobny wtręt zasługuje tymczasem warstwa liryczna albumu, obracająca się w przeważającej mierze wokół casualowego, rockerskiego pierdolenia – podmiot liryczny ściąga garnitur, „niech się pieprzy ten łach”, podmiot liryczny wkłada skórę, aby poczuć wolność, podmiot liryczny jest zmęczony kłamstwami, w sercu podmiotu lirycznego rzadko gości szczęście – aczkolwiek warto odnotować również elementy miękkiej katolickiej propagandy („Człowiek, który jest sam, nie widzi światła / Pod stopami ma przepaść i bezkresne dno”) oraz fascynacji meteorologią („W mej głowie twister, twister, twister”). Równocześnie wydaje się jednak podmiot liryczny przechodzić przez trudny rozwód, co staje się pretekstem do wygłoszenia serii mało eleganckich uwag na temat byłej parterki: „Ja biorę dom, ty bierzesz syna / Te twoje kłamstwa dobrze znam / Odbieram pełną wolność, swoją niezależność / Ty swoje furie hoduj gdzieś”, „Dzielmy kochanków i nałożnice / A swoje długi sobie weź”, „Zabrałaś wszystko to, co nasze / (…) Lecz nie myśl, że to ci odpuszczę / Tak myślisz? Jesteś głupia / Oddaj to, co nie jest twoje!”. Chuj z tym dzieckiem, dajcie mie skórę i motór. Brrrum.

Trudna relacja ojciec-syn znajduje zresztą zaskakująco rzewny i bezkrytyczny finał w utworze numer siedem. „Mój syn też dziękować będzie, chociaż teraz walczy wciąż / Kiedy ja odchodzić będę, on zrozumie swój błąd”. Żebyś się czasem nie zdziwił, Herr Motór. „Czas na prawdę!”, zagrzmiał Janusz Niekrasz z TSA w 2006 i postawił nakładem Metal Mind stutonowego, blues rockowego klocka. Zaskoczeni? Nota: F

KAPTACJA:  ☆☆☆
PALETA:  ☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★☆☆☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 11/36)

Lista utworów:
1. Człowiek, który jest sam  ★★☆☆☆
2. Stało się… Czas na prawdę!  ☆☆☆☆☆
3. Bad boy  ☆☆
4. Sen o lepszej Ziemi  ★★☆☆☆
5. Stracona twarz  ☆☆☆
6. W mej głowie  ★★☆☆☆
7. Nie odchodź, ojcze  ★★☆☆☆
8. Uwolnienie  ☆☆☆☆☆

9. Wolność na życzenie  ☆☆☆☆☆
10. Kasprowy  ☆☆
(średnia: 1.7/6)

Płyta: rok 2006 – 1 miejsce
Zespół: nieklasyfikowany

Powiązane płyty: TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!”
Rok: 2006
Wytwórnia: Metal Mind
Personel: Krzysztof Janiszewski (wokal), Janusz Niekrasz (muzyka, wokal, gitara), Tomasz Imienowski (bas), Lesław Gołębiowski (perkusja), Andrzej Frołow (klawisze)