5 najgorszych numerów TSA

inne
Źródło: Wikipedia.org, autor: Kontrola, https://pl.wikipedia.org/wiki/TSA_(zespółmuzyczny)#/media/Plik:TSA(2008).jpg


5. ” Alien”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak

„Alien” wnosi w wąsaty, odziany w skóry i ćwieki sznyt albumu „Heavy Metal World” element everymanowskiego jojczenia i wniesienie to nie tylko płyty nie ratuje, ale wgniata jej przepocony łeb jeszcze głębiej w zaschnięte błoto na tyłach źwirowni. Trywialne solówki miętoszą po dupie równie trywialne akordy, a Piekarczyk bez śladu żenady informuje: „We śnie słyszałem matki głos / Synku! Uczciwym bądź! Dobrym bądź!”. Nie jest łatwo stworzyć pięć równie beztreściowych minut muzyki.

4. „Heavy Metal World”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Stefan Machel
Słowa: Marek Piekarczyk, Jacek Rzehak

Bardzo trudno mi jest orzec, czy to ptak, czy nosorożec. „Heavy Metal World” można obronić jako numer kabaretowy, satyryczny, swoisty jajo-dżingiel przemykający pomiędzy audycjami rockowej stacji radiowej, aczkolwiek na jakąkolwiek inną klasyfikację jest on zwyczajnie zbyt żenujący. Pal sześć strzelający zeń w cebulowe niebo gejzer wieśniactwa, którym obdzielić można sto aspirujących opolskich kapel: wiele do życzenia pozostawia przede wszystkim warstwa kompozycyjna utworu, brzmiącego niczym przeciągany w nieskończoność chujowy refren, rubasznie udekorowany diamencikami pokroju: „Twoje życie jest heavy, twoje problemy są heavy / Miasto w którym mieszkasz jest heavy metal!”.

1-3. „Jeszcze”
Płyta: “52 dla przyjaciół” [1992]
Muzyka: Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Marek Piekarczyk

Nowak i Piekarczyk byli uprzejmi naprodukować tyle syfu, że wyróżnienie tylko jednego utworu tytułem najpotworniejszego okazało się niemożliwe; złotymi medalami nagradzamy więc aż trójkę patofinalistów. „Jeszcze” to prymitywny wyrzyg zrównujący kobiety z samochodami. Akurat w przypadku TSA seksizm nie jest niczym zaskakującym, co nie znaczy jednak, że nie należy go piętnować – bo należy. „Ona jest najszybszą z maszyn na autostradzie do rozkoszy”, wyje Piekarczyk, a przez otwarte drzwi balkonowe wsuwa się do mieszkania olbrzymi, spocony wąs.

„Francuskie ciasteczka”
Płyta: “Rock’n’ Roll” [1988]
Muzyka: Stefan Machel, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak, Marek Piekarczyk

Tak. TSA nagrali numer o obciąganiu – w dodatku ze szczyptą kultury gwałtu („Wciąż mówisz, że boisz się / Lecz bronisz się tak łagodnie”).

„Sex Blues”
Płyta: “52 dla przyjaciół” [1992]
Muzyka: ?
Słowa: ?

„Drogie panie, otwieramy nasz kram / Mam tu wszystko, czego dziś trzeba wam / Pomadki do ust, kolczyki i łzy / Pokrowce na biust, wkłady do dziur”. Himalaje buractwa, Pinereje chamstwa. Nie sposób słuchać „Sex Blues” bez paraliżującego do szpiku kości zażenowania – a jesli, drogi Czytelniku, taki sposób znajdujesz, to OK, natomiast przy piwie raczej razem nie usiądziemy. Czołgajcie się w zapomnienie, obrzydliwe dziady pieruńskie.

Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983, TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA

5 najlepszych numerów TSA

inne
Źródło: Wikipedia.org, autor: Kontrola, https://pl.wikipedia.org/wiki/TSA_(zespółmuzyczny)#/media/Plik:TSA(2008).jpg


Pięć płyt studyjnych, dwadzieścia lat aktywności, a selekcja pięciu numerów TSA, w których wszystko się zgadza jest niełatwym wyzwaniem. Sytuacji nie ułatwia fakt, że opolanie jechali na ogół na jedno kopyto, opuszczając blues-rockowy szlak wyłącznie w obliczu naprawdę śmiercionośnej burzy z piorunami. Patrząc globalnie, najlepsze efekty TSA osiągało poluzowawszy rockerskie majty, o co na przestrzeni lat nie było jednak łatwo. Do tego ten Piekarczyk… A, daj pan spokój. Oto pięć najlepszych numerów TSA według Berserka Etnografa.

5. ” Pierwszy karabin”
Płyta: “Rock’n’ Roll” [1988]
Muzyka: Marek Piekarczyk, Stefan Machel
Słowa: Marek Piekarczyk

Pacyfistyczny, hardrockowy marszobieg, solidnie zaaranżowany i zagrany z duchem hair metalowej epoki. Refren elegancko wynika ze zwrotki, a pogłos na werblu słychać w sąsiedniej gminie. Nie jest to track, który ma potencjał aby zmienić czyjeś życie, ale można do niego bez większego wstydu potupać. Jaki kraj, takie AC/DC. Kwalifikujemy.

4. „Maratończyk”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Marek Kapłon, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak, Marek Piekarczyk

„Maratończyk” przypomina nieco Metallicę z epoki „Kill’em All”, ale na grubaśnym kacu, grającą dwa razy wolniej. Patrząc na datę wydania albumu, raczej nie ma w tym przypadku. Riff jest kwadratowy, ale buja – a skoro buja, to ciężko się czepiać, szczególnie w repertuarze tego pokroju. Piekarczyk coś tam sobie przeżywa, gitarzysta gra solo przez pół numeru; ot, TSA. Będzie.

3. „Ty, on, ja”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Stefan Machel, Marek Kapłon, Marek Piekarczyk
Słowa: Andrzej Pacuła

W odtwarzaczu „Heavy Metal World”, a więc lądujemy, bez specjalnych zaskoczeń, w oblaście metallicznym, powiecie „Ride The Lightning”, a konkretnie: w okolicach hrabstwa „Trapped Under Ice”. Jest to w sumie całkiem spoko hrabstwo, więc nie ma powodu przesadnie kręcić nosem na, przykładowo, do cna hammettowskie solo; warto za to zwrócić uwagę na plusy tej sytuacji muzycznej, a więc po pierwsze – udany refren, opakowany w sensowną melodię, oraz – szok i niedowierzanie! – tekst utworu. „Ty, on, ja” to bowiem kompletnie niepospolita w dorobku TSA krytyka egoizmu, dowodząca z pasją o kluczowej roli innych członków społeczeństwa w życiu jednostki. „On jest tak samo ważny, czeka by dostrzec go / Jest gorzej od ciebie ubrany i czuć od niego pot / Ty się bez niego nie liczysz, choć zgubił cel i moc / Bez niego nie warto śpiewać, ty jesteś ważny i on”. Tu naprawdę dzieje się coś wartościowego, na pograniczu lewicy społecznej i zwykłej, ludzkiej empatii. Słow nie napisał naturalnie Piekarczyk, ale liczy się to, co w sieci. Brawo Opole.

2. „TSA pod Tatrami”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Janusz Niekrasz, Marek Piekarczyk
Słowa: Marek Piekarczyk

Jeśli w twoim Top 5 drugim numerem jest minutowy żart, to wiedz, że coś się dzieje – i to nic rewelacyjnego. „TSA pod Tatrami”, z niewymuszonym uśmiechem wieńczące drugą płytę zespołu, to zerknięcie przez judasz w równoległy wymiar, w którym TSA jest ekipą repertuarowo wyluzowaną i emitującą myśl muzyczną poza ciasną skrzynkę blues rocka. Mina rzedła mi przez cały, obmierzły „Heavy Metal World”, aby w samym epilogu, o ile dobrze pamiętam, przyprawić mnie o szczery chichot. Dziesięć punktów dla panów w skórach.

1. „Nocny sabat”
Płyta: “TSA” [1983]
Muzyka: Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak

„Nocny sabat” galopuje przez zimne niebo stanu wojennego niczym kometa zmiany. Gitary uzupełniają się, przeplatając miodne harmonie i ocierając się o Święty Graal ulęgałki prostoty z progresją. Piekarczyk, niczym piskliwy muezzin, omijając cenzurę obwieszcza całemu skutemu lodem krajowi, że system przegrał – nawet jeśli sam o tym jeszcze nie wie. „Czarownice bezwstydnice, każą dzieciom wcześnie spać / Przekopują piaskownice, w piłkę też nie wolno grać / Dzieci nie są takie głupie, sabat już nie straszny im / Trochę sobie popłakały, na podwórku robią szum”. Akordy są wojownicze i triumfalne, gotuje się młoda krew. Szczytowe osiągnięcie TSA.

Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983, TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najgorszych numerów TSA

TSA: „Proceder” [2004, recenzja płyty]

recenzje płyt

„52 dla przyjaciół” [1992]

Dwanaście lat po „52 dla przyjaciół”, seksistowskim pomiocie nieprzyjemnych, wąsatych dziadów, TSA zwarło poluzowane szyki i zebrało się do kupy, aby dać życie – a jakże – kolejnej chujowej płycie. Dobra wiadomość jest taka, że zawiera „Proceder”, szczególnie w porównaniu do starszych sióstr, zdecydowanie więcej muzyki, zagranej zresztą rzetelnie, a fragmentami wręcz – Matko Bosko Licheńsko! – rozgarnięcie zaaranżowanej, co wcale na poprzednich wydawnictwach oczywistością nie było.

Cóż więc z tego, spytasz nieśmiało Czytelniku, miksu kompetentnej wytwórczości z okruchem pomyślunku wynika? Ano, gówno. TSA to, okazuje się, po prostu TSA, niezależnie od okoliczności. Poprawnie ubity kotlet kotletem pozostanie; międlą więc opolanie z poświęceniem każdy zgrany do bólu rockerski lick z domeny publicznej, ale nic, jak na złość, pomóc nie chce – ani „ta ra, ta ra, ta ram”, ani „tu ri ra pum, ratata tatatata”. No, kotlet. Można z wysiłkiem wykopać z „Procederu”, powiedzmy, półtora akceptowalnego refrenu (track tytułowy) czy garść uchwyconej z pewnym urokiem prostoty („List XX”); szokujące jest jednak, jak niewiele pozytywy te wnoszą do doświadczenia globalnego. Nie ma ich. Giną pod nadgniłą strzechą, którą nakrywa album… no właśnie, kto? Cóż to za rozczochrana postać, przemykająca z ugnojonymi widłami pomiędzy kurnikiem a świniarnią? Ach, pan Piekarczyk, no pewnie. Oto czterej muzycy, mniejsza o skutek, ewidentnie wkładają w „Proceder” kupę serca i wysiłku; nawet Niekrasz, o ile uszy mnie nie mylą, łapie się w porywach za bas bezprogowy. Pan Piekarczyk natomiast, proszę bardzo: hyc! i jest wersik na kolanie. Bęc! jest i drugi, na parapecie. Ja z synowcem na czele – i jakoś to będzie. Nie będzie, panie Piekarczyk, Co dwuwiersz, to komunał, co liryk, to banialuk i małomiasteczkowość. Dupa zostawia, ja zostawiam dupę, czemu tyle kłamstwa, wszędzie zdrada, pocałunki ranią, cholerny szmal, uciekaj stąąąąd. Weź ty się chłopie, panie Piekarczyk, zastanów nad sobą. Masz pięćdziesiąt cztery lata. Kolega policzył.

Wspomniałem już, że w finale utworu „Płonę, płonę” dwie gitary równocześnie – przysięgam! – grają solo? Chyba nie wspomniałem. Czy coś to zmienia? Zupełnie nic. Jest lato, będzie jesień, potem zima, potem wiosna. Potem znów lato. Nie będzie natomiast raczej nowej płyty TSA, jako że w roku 2020, w którym piszę te słowa, od premiery „Procederu” minęło już lat szesnaście, a nowych opowieści spod przydrożnego kamienia ani widu, ani słychu. Wygląda na to, że nie tylko to, co dobre, się kończy – studyjna kariera TSA również.

KAPTACJA:  ★★☆☆☆☆
PALETA:  ★★★★☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ☆☆☆
BZIK:  ★★☆☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆☆
(suma: 14/36)

Lista utworów:
1. Spóźnione pytania  ★★☆☆☆☆
2. Tratwa  ☆☆☆☆
3. Proceder  ★★☆☆☆
4. Twoja szansa I  ★★★☆☆☆
5. Twoja szansa II  ★★★☆☆☆
6. Matnia  ☆☆☆☆
7. To nie jest proste  ★★☆☆☆☆
8. Mój cień omija mnie  ★★★☆☆☆
9. List XX  ★★★

10. Płonę, płonę  ★★★☆☆☆
11. Tak – nie  ★★☆☆☆☆
(średnia: 2.6/6)

Płyta: rok 2004 – 2 miejsce
Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 najgorszych numerów TSA

TSA: „Proceder”
Rok: 2004
Wytwórnia: Metal Mind
Personel: Marek Piekarczyk (muzyka, słowa, wokal), Andrzej Nowak (gitara), Stefan Machel (muzyka, gitara), Janusz Niekrasz (bas), Marek Kapłon (perkusja)

TSA: „52 dla przyjaciół” [1992, recenzja płyty]

recenzje płyt
R-3202007-1422881290-3070.jpeg

„Rock’n’ roll” [1988] | „Proceder” [2004]

Cztery lata po ewidentnej zwyżce formy przychodzi katastrofa, bynajmniej nie pierwsza w archiwum TSA. O ile jednak potworny „Heavy Metal World” potraktować można z litościwym przymrużeniem oka – pomimo iż jest bardzo źle, to momentami bywa dość zabawnie – to czwarty album opolskich rockersów na tego rodzaju pobłażliwość liczyć nie może. „52 dla przyjaciół” to bowiem materiał w przeważającej części dość obrzydliwy, seksistowski i najzwyczajniej w świecie prymitywny.

Na wysokości 1992 roku TSA gra bluesa, je bluesa, pije bluesa, śpi z z bluesem i wykłada bluesem łazienkę. Blues, blues, blues – i tak do obsrania. Na domiar złego, jakość proponowanego bluesa pozostawia naprawdę sporo do życzenia. Gitary Nowaka, który wprawdzie nie przyzwyczaił nas do specjalnej pomysłowości, tym razem przekraczają horyzont siermięgi. Trzydzieści minut kwadratowego, tandetnego łupania nikogo póki co nie zabiło; co innego troglodyctwo i nieokrzesanie. Piekarczyk dokonuje bowiem niemożliwego i przebija wszystkie swoje dotychczasowe dokonania, zasiadając na tronie żenady równie zamaszyście, co zasłużenie. „Tak spełni się twoje marzenie / Z dziewczynki w kobietę cię zmienię / To będzie wycieczka! Tylko bądź grzeczna / Dziewczynko, co z domu uciekłaś”, „Drogie panie! Otwieramy nasz kram / (…) Pokrowce na biust, wkłady do dziur / Pończoszki, majteczki, na wypryski maść / (…) Orgazmy, no, dwa i na męża bat / (…) Za co to dam? Ile zapłacicie za cały ten kram? / (…) Króciutką pieszczotkę, mały, szybki blues”, „Ona jest najszybszą z maszyn / Na autostradzie do rozkoszy / Zawsze paraliżował mnie / Głód seksu który w sobie nosi”, „Myślisz, koleś, że dobrze mi, bo mam kobitkę kiedy chcę / Tak było na początku, ale dziś wszystko się zmieniło / Wstąpił w nią nienasycony zwierz / (…) Tego nie wytrzyma nikt, uwierz mi / Jeśli masz ochotę, możesz z nią spróbować już dziś!”. Nie wiadomo, doprawdy, w którą ścianę wbić zażenowany wzrok. Patriarchat musiał odejść już w 1992 roku i incelskie liryki czterdziestoletniego Piekarczyka, skrywającego swój popiskujący mizoginizm pod pozą sflaczałego harleyowca są na to wystarczającym dowodem.

Ostatnia tercja nieznacznie dźwiga „52 dla przyjaciół” ze zjełczałego bagna, w które wpędzili album Piekarczyk z Nowakiem. Szczególną rolę pełni w tych spóźnionych staraniach szokująco wręcz – biorąc pod uwagę okoliczności – zgrabny utwór tytułowy, spomiędzy fraz którego można usłyszeć ciche nawoływanie o adopcję przez Dżem. Marzenie ściętej głowy. To jest TSA, synu, dzielnia wtórnego zeppelinowania, kreślonych ekierką riffów i bydlęcego uprzedmiotawiania kobiet – aby w kolejnym numerze za nimi, rzecz jasna, infantylnie szlochać. Nota: F

KAPTACJA:  ★★☆☆☆☆
PALETA:  ★★☆☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ: 
BZIK:  ★★☆☆☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 11/36)

Lista utworów:
1. Ona to lubi  ★★☆☆☆☆
2. Jeszcze  
☆☆☆☆☆
3. Na na na na 
★★☆☆☆☆
4. Kowboje 
★★☆☆☆☆
5.
To boli  ★★★☆☆☆
6. Sex blues 
☆☆☆☆☆
7. Hymn rock’n’ roll 
★★★☆☆☆
8. Powiedz mi
  ★★★☆☆☆
9.
52 dla przyjaciół  ★★★★☆☆
(średnia: 2.3/6)

Płyta: rok 1992 – 2 miejsce
Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 najgorszych numerów TSA

TSA: „52 dla przyjaciół”
Rok: 1992
Wytwórnia: Zic Zac
Personel: Marek Piekarczyk (muzyka, słowa, wokal), Andrzej Nowak (muzyka, gitara, wokal), Paweł Stompór (gitara), Andrzej Walczak (bas), Dariusz Biłyk (perkusja)

TSA: „Rock’n’ Roll” [1988, recenzja płyty]

recenzje płyt
rock-n-roll-reedycja-w-iext43415875

„Heavy Metal World” [1984] | „52 dla przyjaciół” [1992]

Po bluesowym debiucie oraz katastrofalnym, para-ciężkim „Heavy Metal World”, TSA proponuje materiał stricte rockowy, aczkolwiek najbardziej wyrazisty i najbliższy akceptowalności w dotychczasowym dorobku zespołu.

Byłby „Rock’n’ Roll” również najlepiej brzmiącym albumem opolan, gdyby nie fakt, że kwik Piekarczyka jest na ogół zwyczajnie nieczytelny. Fragmentami stanowi to przewrotnie atut płyty, bowiem w obliczu tak żenujących ujawnień, jak „Francuskie ciasteczka”, najlepszym, co można uczynić – oprócz ciśnięcia kopii „Rock’n’ Roll” w zatęchły rosół – jest udawanie, że utwór ten po prostu nie miał miejsca. Muzycznie rzeczy na ogół mają się zaskakująco solidnie: nóżka, wprawdzie sceptycznie, ale chodzi,  a w zeppelinowych riffach widać ewidentny progres na płaszczyźnie mielenia. Na drodze do zaklasyfikowania „Rock’n’ roll” jako albumu dobrego stają jednak przeszkody w przypadku TSA tradycyjne, a więc, po pierwsze: Piekarczyk, po drugie: Piekarczyk, po trzecie: infantylność, oraz, po czwarte: wąska specjalizacja, bowiem przygniatająca większość przechadzek stylistycznych w okalające hard rockowy trakt krzaki kończy się dla kwintetu albo nieporozumieniami („Wyciągam swoją dłoń”), albo kompletnymi abominacjami („Alien”).

Pożyczając terminologię piłkarską od Wojciecha Kowalczyka: „Rock’n’ Roll” to trzeci mecz i trzeci raz w ryj. Być może raz na parę let strzeli TSA jakiegoś gola, ale na mistrza raczej reprezentanci Opola nie idą. Nota: F

KAPTACJA:  ★★★★☆☆
PALETA:  ★★★★★
WIARYGODNOŚĆ: 
BZIK:  ★★☆☆☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆☆
MIODNOŚĆ: 

(suma: 19/36)

Lista utworów:
1. Jestem głodny  ★★★☆☆☆
2. Wielki cud  ★★★★☆☆
3. Ciągle walcz  ★★☆☆☆☆
4. Wyciągam swoją dłoń  ★★☆☆☆☆
5. Francuskie ciasteczka  ☆☆☆☆☆
6. Wielka fiesta  ★★★★☆☆
7. Roller coaster  ★★★☆☆☆
8. Nie mów tak, nie mów
  ★★★★☆☆
9. Pierwszy karabin  ★★★★☆☆
(średnia: 3.0/6)

Płyta: rok 1988 – 3 miejsce
Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 najgorszych numerów TSA

TSA: „Rock’n’ Roll”
Rok: 1988
Wytwórnia: Tonpress
Personel: Marek Piekarczyk (muzyka, słowa, wokal), Stefan Machel (muzyka, gitara), Antoni Degutis (gitara), Janusz Niekrasz (muzyka, bas), Zbigniew Kraszewski (muzyka, perkusja), Jacek Rzehak (słowa)