Złe Psy: „Duma” [2017, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Polska” [2017]

Historia chichotem się toczy. Zmieniła się władza i nagle to samo Polskie Radio, które niedawno odrzucało Andrzejowi Nowakowi singlowe „Urodziłem się w Polsce” jako szowinistyczne, dziś wydaje mu płytę – i jest to płyta-kuriozum. Album brzmi bowiem jak milion dolarów, co jest jego atutem tylko z jednej strony; z drugiej bowiem na pierwszy plan – obok bombastycznej, blockbusterowej produkcji – wysuwa się rażące bezguście dyrektora projektu, sprowadzając „Dumę” na to samo dno, na którym drzemią już wraki kiczowatych okrętów Piotra Rubika i zespołu Pectus.

Dostał Nowak złoty róg: nowe, zweryfikowane patriotycznie Polskie Radio niewątpliwie gotowe było spełnić każdy poryw natchnionego artysty, byle tylko wyjść z tego zamieszania z nacjonalizującą na jedno oko superprodukcją, którą można by, niczym cyrkowego siłacza, obwozić latami po festiwalach, rocznicach, memoriałach i wiecach. Mamy więc (o)polską odpowiedź na „The Wall”: jest sekcja dęta, są sample, wokalizy, klawisze i chóry dziecięce. Nieco rozczarowuje brak interaktywnego hologramu rotmistrza PIleckiego, ale głowa do góry – przed nami jeszcze z pewnością kilka reedycji. Stylistycznie jest dość przygodowo; przemierzając „Dumę” natrafimy bowiem to na schadzkę Rogera Watersa z Rammstein („Prawda”), to torturowany pod wierzbą Kult („Wstrzymaj konia”), czasem na slawizowanego przemocą w Berezie Kartuskiej Devina Townsenda („Czarodziejski las”) czy wreszcie pijanego Kukiza („Ułańska siła”). Jakkolwiek na obrzyg indywidualny zasługuje co najmniej dziewięć z dwunastu zaproponowanych utworów, szczyt wszystkiego, wliczając w to żenadę, cudactwo i groteskę, osiągają Złe Psy w „Dumnym z pochodzenia” oraz „Polaku”. Pierwszy ze wspomnianych tracków przeskakuje rekina, sklejając przyjemny, rammsteinowski riff z zastępującymi zwrotki samplami wypowiedzi Stefana Starzyńskiego, Karola Wojtyły, Władysława Andersa i Ignacego Jana Paderewskiego i jest to ujawnienie, które przedryblowuje moją obronę i strzela mi gola między nogami. Przy całym bowiem sloganizmie i banalności, numer jest zaarażowany tak dobrze, że z zawstydzeniem i konsternacją, ale jednak trzącham tym swoim pustym łbem, myśląc sobie, że gdybym zapragnął muzycznie strollować środowiska spod znaku koszulek z żołnierzami wyklętymi i Różańca Do Granic, to nagrałbym to, dokładnie to, a oni, pogując przy wadowickiej kremówce, nigdy nie wiedzieliby co ich trafiło.

„Polak” to już jednak zwykłe, indoktrynacyjne draństwo: instaluje bowiem Nowak „Wyznanie wiary polskiego dziecka” Władysława Bełzy w zbiorze ckliwych scenek z życia okupowanego dworku szlacheckiego, w którym dziecko recytuje przed płaczącymi ze wzruszania rodzicami patriotyczne wiersze, staje na baczność i pozdrawia spoglądających na z bożej chmurki dziadów. „Dziękuję ci, tato i mamo / (…) że tu się uczyłem za młodu historii narodu / Za Polskę, za naród, za naszą ojczyznę!”. Gdyby był Nowak przedszkolarzem, trzylatki pod jego opieką prawdopodobnie rekonstruowałyby na placu zabaw Powstanie Styczniowe, uczyły się rachunków na mogiłach Orląt Lwowskich i ćwiczyły się w obsłudze pistoletu maszynowego „Mors”, a sama placówka nosiłaby nazwę: „U Misia Martyrologa”. W podobnym duchu utrzymane są przaśne „Ułańska siła” i „Rozkwitały pąki białych róż”, w których szkodliwość ustępuje jednak miejsca wspomnianemu na wstępie kompletnemu bezguściu: aranż damskich wokali nie tylko tutaj, ale na całym albumie jest bowiem tak festyniarski, że równie dobrze mógłby zostać nakreślony przez dyrektora hurtowni chabaniny, a nie muzyka z czterdziestoletnim doświadczeniem studyjnym. Obrazu nowakowego blockbustera dopełniają dwa kompletnie nieuzasadnione covery samego siebie (tak!), hojnie lukrowana ballada o przezwyciężającej grób miłości oraz dwa stosunkowo mało zawstydzające wypełniacze, z których jeden, o zgrozo, wylądował na singlu. Tyle – koniec supeprodukcji. Ziemia się nie zatrzęsła, Wilno nadal nie jest polskie, a babcia nie ma wąsów.

„Duma” jest jak ciupaga z Gubałówki, jak statek w butelce z Łeby: to mieniąca się w słońcu kolorami tandeta, wykarmiona niskimi pobudkami i żerująca na niewyszukanych gustach okładanych tępą propagandą mas. Patrząc na to w pod tym kątem – faktycznie jest to bardzo polska płyta, aczkolwiek niekoniecznie w przewidziany przez autora sposób. Nota: F

KAPTACJA:  ★★★
PALETA:  ★★★
WIARYGODNOŚĆ:  ★★☆☆
BZIK:  ☆☆
LIRYKA:  ☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 16/36)

Lista utworów:
1. Prawda  ☆☆☆
2. Dumny z pochodzenia 
★★★☆☆
3. Wstrzymaj konia 
4. Czarodziejski las  ★
★★★☆☆☆
5. Polak (potęga istnienia)  ☆☆☆
6. Miłości moc  ☆☆☆
7. Ułańska siła – od Rosyji jadę  ★★☆☆☆
8. Rozkwitały pąki białych róż  ☆☆

9. Wiara i moc  ☆☆☆
10. Urodziłem się w Polsce  ☆☆
11. Dzieci miasta ★★☆☆
12. Gwiazda  ☆☆
(średnia: 2.1/6)

Płyta: nieklasyfikowana (ukazała się po roku 2010)
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska”, TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004] Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Duma”
Rok: 2017
Wytwórnia: Polskie Radio
Personel: Andrzej Nowak (muzyka, słowa, wokal, gitara, bas), Jacek Kasprzyk (muzyka, wokal, gitara), Krzysztof Imiołczyk (klawisze), Wojtek Pilichowski (bas), Paweł Nafus (bas), Michał Bereźnicki (perkusja), Karo Glazer (słowa, wokal), Denys Ostrovnoi (saksofon), Erwin Żebro (trąbka), Marcin Respondek (puzon), Grzegorz Ksepko (gitara), Paweł Mąciwoda (bas), Mieczysław Kazar-Słobódzki (muzyka), Karolina Muszkiet (wokal), Władysław Bełza, Kazimierz Wroczyński, Sławomir Krasiński (słowa), Chór Publicznej Szkoły Podstawowej nr 11 imienia Orląt Lwowskich w Opolu

Złe Psy: „Polska” [2012, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Forever” [2002] | „Duma” [2017]

Równą dekadę po zaskakująco udanym „Forever” Andrzej Nowak nie tyle obniża loty, co raczej wraca do znanego z nagrań TSA starego, niezbyt dobrego siebie. Można z „Polski” odcedzić zapewne około trzech, trzech i pół sztuki dobrego pomysłu, natychmiast zresztą w ten lub inny sposób – songwritersko lub tekstowo – spartolonego.

Ciągnie się za albumem legenda o odrzuceniu przez Polskie Radio Opole singlowego „Urodziłem się w Polsce” jako szowinistycznego i niemedialnego. Na miejscu dyrektora programowego opolskiej rozgłośni użyłbym wprawdzie innych sformułowań, chociażby: „infantylny”, „cielęcy” lub „głupiutki”, ale co do meritum – trudno się nie zgodzić. „Ojciec Polak, matka Polka / Polskie miasto, polska łąka / (…) Ale jeszcze my żyjemy / Wszystkim wkoło pokażemy”. Obnaża Nowak swoje patriotyczne sztubactwo w sposób tak oczywisty, że w zasadzie ciężko coś na ten temat napisać. Znęcanie się nad liryką do tego stopnia nędzną i jednocześnie bezbronną przypomina zrzucanie bomby wodorowej na kanarka; pozwolę sobie zatem zakończyć ten wątek spostrzeżeniem, że do pewnego stopnia można wspomnianych rymów częstochowskich żałować, ponieważ muzycznie refren utworu nie jest zły: buja i energetyzuje fajną, bojową harmonią. Wystarczyło napisać coś o zwierzątkach, miłości, nadziei i by siadło, ale nie. Wojowanie, rycerze i żołnierze. OK. Co osobliwe, pomimo sugestywnie łopoczącej, biało-czerwonej okładki jest „Urodziłem się w Polsce” jedynym na płycie utworem o pokrewnej tematyce. Nie oznacza to, że można odetchnąć z ulgą: uleciał bowiem gdzieś znany z „Forever” łachmaniarski, żulerski mistycyzm Nowaka, robiąc miejsce domorosłemu, antywojennemu pierdololo. „Zabili ci matkę, zabili ci syna / Wyrżnęli ci wioskę, zginęła rodzina / Ci sami, co byli tam w zeszłym tygodniu / Sąsiedzi zza miedzy, a dziś palą ogniem”. Gdzieś po kątach „Polski” kryją się zastraszone niedobitki wakacyjnego feelingu, w przeszłości stanowiącego o nieoczywistej miodności debiutu Złych Psów, dziś skopane i zastraszone przez drących ryje podwórkowych historyków. Kiedy jednak przebijają się na pierwszy plan, nie tylko nie jest lepiej, ale wręcz – co szokujące – jeszcze gorzej. „Przeszedłem ciebie z punktu A do B / Słodki labirynt, miła, nie mów „nie” / Znalazłem wymarzony, wypieszczony, wysłodzony / Twój punkt G”. Pieśń ta, jak donoszą patokronikarze z Szydłowca, do dziś podobno intonowana jest na gimnazjalnych najebkach pod nasypem kolejowym.

Muzycznie dryfuje „Polska” w stronę ciężkiego, riffowego bluesa, regularnie obozując pośród archipelagu gitarowego onanizmu. W przeciwieństwie bowiem do oddychającego, dynamicznego „Forever”, gitara na nowym albumie Złych Psów nie zamyka się ani na chwilę, nurkując ochoczo w niekończące się solówki. Mimo tego uwarunkowania, przegrywa Nowak na własnym boisku korespondencyjną walkę o rząd dusz wyznawców Tadeusza Nalepy z Maleńczukiem, którego wersja „Oni zaraz przyjdą tu” ze starszej o siedem lat płyty Homo Twist bije złopsią na głowę. Pozytywnie zaskakuje akustyczny cover „Deszczu z jednej łzy”, jednego z najsłabszych numerów debiutu, znacznie bardziej zjadliwego w odświeżonej wersji – i to naprawdę wszystko. Gnuśność, sztampa, ugór. Bardzo zła płyta. Zero punktów dla zawodnika z szabelką. Nota: F

KAPTACJA: 
PALETA:  ★★★☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★☆☆
LIRYKA:  ☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆
(suma: 15/36)

Lista utworów:
1. Urodziłem się w Polsce  ☆☆☆
2. Ogień, woda, diabeł  ☆☆
3. Jodyna 
4. Leć ze mną  ★★☆☆☆
5. Klucz  ☆☆☆
6. Kiedy ona mnie zobaczy  ★★☆☆
7. Już jadę  ★★☆☆☆
8. Po drugiej stronie  ☆☆

9. Dobosz  ☆☆☆
10. Deszcz z jednej łzy  ★★
11. Oni zaraz przyjdą tu ★★☆☆
12. Graj, Andrzej, graj  ☆☆
(średnia: 2.0/6)

Płyta: nieklasyfikowana (ukazała się po roku 2010)
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Duma” [2017], TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Polska”
Rok: 2012
Wytwórnia: RDS Music
Personel: Andrzej Nowak (wokal, gitara), Jacek Kasprzyk (wokal, gitara), Paweł Mąciwoda (bas), Paweł Nafus (bas), Michał Bereźnicki (perkusja), Tadeusz Nalepa (muzyka), Bogdan Loebl (słowa)

Złe Psy: „Forever” [2002, recenzja płyty]

recenzje płyt

„Polska” [2012]

Wiedząc, jak parszywe jest wszystko, co wiąże się z TSA, oraz znając kilka trącących działkowym nacjonalizmem cytatów z Andrzeja Nowaka, oczekiwałem po „Forever” nie tyle na coś złego, co kompletnej katastrofy, abominacji, po zapoznaniu się z którą przez miesiąc płukać będę uszy wegańskim capuccino. Z ogromnym zaskoczeniem spieszę zameldować, że debiut Złych Psów – pomimo faktu, że trochę wegańskiego capuccino jednak się przyda – to materiał nie tylko solidny, ale również wyrazisty, z własną tożsamością i humorem (tak!), którego natura jest jednak niezwykle niestabilna i nieco odpustowa.

Od pierwszego utworu, którego warstwę liryczną wypełnia niemal w całości szczekanie, nie sposób nie zauważyć, że pomimo wyjścia z pokrewnych TSA bluesowo-rockerskich bloków startowych, propozycja Złych Psów wymierzona jest w zupełnie inną stratosferę odbiorczą: bardziej poczciwą, grillową i nieco pijacką. Niespodziewanie wypełnia Nowak „Forever” pogodnym, wakacyjnym niemal hard rockiem, bezczelnie sadowiącym się pomiędzy Deep Purple i Big Day. Jakby tego było mało, materiał w zadowalającej mierze po prostu broni się muzycznie: numery oddychają, bujają i puszczają oko. Nie ma się naturalnie co zapędzać – takie „Deszcz z jednej łzy” czy „Czemu ludzie się kochają” brzmią jak napisane na kiblu, ale nawet w tych momentach unika „Forever” jakiegoś skrajnego wstydu: ot, słabe numery i tyle. Doszło do tego, że na wysokości dziesiątego utworu moja myśl jęła ulatywać w stronę „Światowida”, zupełnie zapomnianej dziś płyty trójmiejskiego zespołu Ego z 1997 roku, męczonej przeze mnie swego czasu z dużym oddaniem. Nowak śpiewa niewymuszenie, naturalnie, niczym umuzykalniony wujek, co jest nie tylko przyjemną odmianą po pięciu albumach zjełczałego skrzeku Piekarczyka, ale również perfekcyjnym dla campingowo – hard rockowej esetyki typem ekspresji: chrapliwe mruczanda lidera sprzęgają z wakacyjnymi riffami niczym kiełbasa z ogniskiem. Nie sposób nie zauważyć jednak, że jest paszcza Nowaka bronią obosieczną, z jednej strony nadającą projektowi stylu i charakteru, ale z drugiej skazującą „Forever” na ryzykowne balansowanie na cienkiej linie oddzielającej charyzmę od kompletnej żenady. Ma bowiem lider Złych Psów nawyk kreślenia chłopsko-weselnych opowieści o życiu, sporadycznie ciażących w kierunku zwykłej, pijackiej gadki. „Pieniądz robi pieniądz, dziad holuje dziada / Ciało zżera ciało, zdrada, znowu zdrada”; „Idę tak ulicą Księżycową, idę sobie tak / I wiem, co masz pod spódnicą, no i wiem, że tak”; „Patrzę, a on tak na ciebie patrzy / Więc wyrwałem chwasta, niech się chlasta!”; „Wracam do domu kolejny raz / Widzę rodzinę – dupa i kwas”. Idź, wujku i nie pij więcej. Potrafi Nowak w mgnieniu oka przeobrażazić się z charyzmatycznego teścia w obleśnego żula-mistyka, deklamującego wiersze o dupach pod sklepem wielobranżowym.

Globalnie należy ocenić debiut kwartetu jako pozytywne zaskoczenie i album kompozytorsko przewyższający każdą z propozycji matczynego TSA. Ze Złymi Psami jest jak na odpuście w Szydłowcu: może być wieśniacko – i jest – ale nie nudno, a przecież o ile z nudów można umrzeć, to odrobina bezguścia jeszcze nikogo nie zabiła. Skrzywiła mi „Forever” kilkukrotnie z niesmakiem ryj, ale zdarzało jej się również ten sam ryj rozjaśnić. Trybuny milkną, hipsterzy płaczą; Złe Psy, na przekór eskpertom i bukmacherom, wygrywają mecz. Nota: D

KAPTACJA:  ★★★
PALETA:  ★★★☆☆☆
WIARYGODNOŚĆ:  ★★★★☆☆
BZIK:  ★★★☆☆
LIRYKA:  ☆☆☆
MIODNOŚĆ:  ☆☆☆

+ ODWAGA ☆☆
(suma: 22/36)

Lista utworów:
1. Zły pies  ★★☆☆☆
2. Podałbym ci, ale…  ☆☆☆
3. Daj i nie uciekaj 
4. Deszcz z jednej łzy  ★★☆☆☆
5. Dziad  ☆☆
6. Księżycowa  ★★★★☆☆
7. Ciesz się, kobieto  ★★☆☆☆
8. Szampan  ☆☆☆

9. Czemu ludzie się kochają  ☆☆☆☆
10. Motocykl 
11. Krew się leje  ★★
12. Pitbull  ☆☆
13. Blue Grass  ☆☆
(średnia: 3.0/6)

Płyta: Berserk Top 50 – 9 miejsce, rok 2002 – 1 miejsce, pięciolecie 2001-2005 – 2 miejsce, dekada 2001-2010 – 2 miejsce
Zespół: klasyfikacja generalna – 1 miejsce

Powiązane płyty: Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], TSA: TSA [1983], TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę!” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA, 5 nagorszych numerów TSA

Złe Psy: „Forever”
Rok: 2002
Wytwórnia: Metal Mind
Personel: Andrzej Nowak (muzyka, słowa, wokal, gitara), Rafał Rogulski (gitara), Filip Guntzel (bas), Dariusz Świechowski (perkusja)

5 najgorszych numerów TSA

inne
Źródło: Wikipedia.org, autor: Kontrola, https://pl.wikipedia.org/wiki/TSA_(zespółmuzyczny)#/media/Plik:TSA(2008).jpg


5. ” Alien”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak

„Alien” wnosi w wąsaty, odziany w skóry i ćwieki sznyt albumu „Heavy Metal World” element everymanowskiego jojczenia i wniesienie to nie tylko płyty nie ratuje, ale wgniata jej przepocony łeb jeszcze głębiej w zaschnięte błoto na tyłach źwirowni. Trywialne solówki miętoszą po dupie równie trywialne akordy, a Piekarczyk bez śladu żenady informuje: „We śnie słyszałem matki głos / Synku! Uczciwym bądź! Dobrym bądź!”. Nie jest łatwo stworzyć pięć równie beztreściowych minut muzyki.

4. „Heavy Metal World”
Płyta: “Heavy Metal World” [1984]
Muzyka: Stefan Machel
Słowa: Marek Piekarczyk, Jacek Rzehak

Bardzo trudno mi jest orzec, czy to ptak, czy nosorożec. „Heavy Metal World” można obronić jako numer kabaretowy, satyryczny, swoisty jajo-dżingiel przemykający pomiędzy audycjami rockowej stacji radiowej, aczkolwiek na jakąkolwiek inną klasyfikację jest on zwyczajnie zbyt żenujący. Pal sześć strzelający zeń w cebulowe niebo gejzer wieśniactwa, którym obdzielić można sto aspirujących opolskich kapel: wiele do życzenia pozostawia przede wszystkim warstwa kompozycyjna utworu, brzmiącego niczym przeciągany w nieskończoność chujowy refren, rubasznie udekorowany diamencikami pokroju: „Twoje życie jest heavy, twoje problemy są heavy / Miasto w którym mieszkasz jest heavy metal!”.

1-3. „Jeszcze”
Płyta: “52 dla przyjaciół” [1992]
Muzyka: Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk
Słowa: Marek Piekarczyk

Nowak i Piekarczyk byli uprzejmi naprodukować tyle syfu, że wyróżnienie tylko jednego utworu tytułem najpotworniejszego okazało się niemożliwe; złotymi medalami nagradzamy więc aż trójkę patofinalistów. „Jeszcze” to prymitywny wyrzyg zrównujący kobiety z samochodami. Akurat w przypadku TSA seksizm nie jest niczym zaskakującym, co nie znaczy jednak, że nie należy go piętnować – bo należy. „Ona jest najszybszą z maszyn na autostradzie do rozkoszy”, wyje Piekarczyk, a przez otwarte drzwi balkonowe wsuwa się do mieszkania olbrzymi, spocony wąs.

„Francuskie ciasteczka”
Płyta: “Rock’n’ Roll” [1988]
Muzyka: Stefan Machel, Marek Piekarczyk
Słowa: Jacek Rzehak, Marek Piekarczyk

Tak. TSA nagrali numer o obciąganiu – w dodatku ze szczyptą kultury gwałtu („Wciąż mówisz, że boisz się / Lecz bronisz się tak łagodnie”).

„Sex Blues”
Płyta: “52 dla przyjaciół” [1992]
Muzyka: ?
Słowa: ?

„Drogie panie, otwieramy nasz kram / Mam tu wszystko, czego dziś trzeba wam / Pomadki do ust, kolczyki i łzy / Pokrowce na biust, wkłady do dziur”. Himalaje buractwa, Pinereje chamstwa. Nie sposób słuchać „Sex Blues” bez paraliżującego do szpiku kości zażenowania – a jesli, drogi Czytelniku, taki sposób znajdujesz, to OK, natomiast przy piwie raczej razem nie usiądziemy. Czołgajcie się w zapomnienie, obrzydliwe dziady pieruńskie.

Zespół: dekada 1981-1990 – 2 miejsce, klasyfikacja generalna – 3 miejsce

Powiązane płyty: TSA: “TSA” [1983, TSA: “Heavy Metal World” [1984], TSA: “Rock’n’ Roll” [1988], TSA: “52 dla przyjaciół” [1992], TSA: “Proceder” [2004], Złe Psy: „Forever” [2002], Złe Psy: „Polska” [2012], Złe Psy: „Duma” [2017], Janusz Niekrasz Band: „Stało się… Czas na prawdę” [2006]
Powiązane inne: 5 najlepszych numerów TSA